Kochankowie

Polega ona bowiem na utworzeniupliku o takim rozmiarze, jak dysk twardygościa. Zajmuje on stałą ilość miejsca na dyskugospodarza, nie ważne w jakim stopniu używanajest przestrzeń dyskowa w systemie-gościu.Druga możliwość, dynamicznie rozszerzanyobraz, powoduje utworzenie pliku, którybędzie się powiększał wraz ze wzrostem wykorzystaniamiejsca na dysku twardym. WiększościCzytelników jestem skłonny polecić wykorzystanietej właśnie opcji.Po utworzeniu wirtualnego dysku twardegonasza maszyna jest już gotowa do pracy.Kreator pomija jednak konfigurację kilkuistotnych urządzeń, niezbędnych jeżeli chcemyw pełni wykorzystać możliwości aplikacjiVirtualBox.Jedną z nich jest obsługa dźwięku w maszynachwirtualnych (Rysunek 8).

Pięciu myśliwych zaczęło ukradkiem schodzić na dół. Skarpa była, jak już wspominaliśmy, bardzo stroma. Drzewa, gęsto skupione, i chrust między nimi zmuszały ostrożnych westmanów do bardzo powolnego stąpania. Nie wolno było wywołać żadnego szmeru. Złamanie najmniejszej gałązki mogło zdradzić obecność. Winnetou szedł na przedzie. Jego oczy najbystrzej przeszywały mrok nocy. Za nim szedł Marcin Baumann, następnie Długi Davy, Murzyn Bob i na końcu Old Shatterhand. Minęły przeszło trzy kwadranse zanim pokonano przestrzeń która za dnia wymagałaby pięciu minut pieszej przeprawy.

Bo cóż ci stąd przyjdzie, że mnie zabijesz i porąbiesz na ćwierci. Jestem mała, niesmaczna, na próżno mnie zgubisz, a siebie nie nasycisz, raczej puść mnie do wody, a mogę ci się na co przydać. - A na cóż byś mi się przydała, biedne stworzenie? - rzekł ośmielony trochę Zapiecek. - Oto - rzekła rybka - jeżeli mi życie darujesz, zrobię cię szczęśliwym. - A to jak? - pytał dalej, coraz ciekawszy. - Odkryję ci ważną tajemnicę - rzekła rybka - czego tylko będziesz żądał, wszystko się stanie natychmiast, jak tylko wymówisz te słowa: niech tak będzie, w imię boskie i złotej rybki. Zapiecek, ucieszony obietnicą, ale nie dowierzając jej trochę, wyrzekł dla próby: - Konewki ruszajcie do domu, w imię boskie i złotej rybki! I kochankowie cudo! Widzi konwie z wodą toczące się prosto ku domowi, które przybywszy na podwórze, stanęły przede drzwiami, czekając, aż im kto otworzy. Doboszka asfaltowa majestatycznie oznajmia nierdzewne karteczki.